Reklama

Działalność Rzecznika Praw Obywatelskich sprowadza się do działań antyrządowych – stwierdziła sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka słowami posłanki Krystyny Pawłowicz z PiS i ostatecznie nie zgodziła się na zwiększenie przyszłorocznego budżetu RPO. – W każdym demokratycznym państwie takie instytucje powinny być hołubione i wspierane przez każda partię rządzącą – mówiła na komisji Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej. Podczas posiedzenia komisji Adam Bodnar nie mógł się nawet ustosunkować do zarzutów posłanki Pawłowicz.

Ostatnia instancja

Biuro RPO jest jedną z ostatnich niezależnych od rządu PiS instytucji. Od początku, gdy PiS przejął władzę, obciął budżet na działalność RPO. Ze względu na zmniejszenie budżetu do poziomu sprzed sześciu lat Adam Bodnar wnosił na komisji sprawiedliwości i praw człowieka o zwiększenie budżetu o 5 mln zł.

We wniosku rzecznik pisał, że chciałby m.in. uzupełnić braki w zespołach skargowych, otworzyć biuro terenowe w Białymstoku, dać podwyżkę 3 proc. pracownikom biura, zwiększyć obsadę zespołu, który zapobiega torturom i okrutnemu traktowaniu w miejscach pozbawienia wolności, szpitalach psychiatrycznych i domach opieki. Między innymi na ten temat Adam Bodnar mówił, gdy we wrześniu przedstawiał doroczną informację ze swej działalności. Niestety, wówczas ławy sejmowe świeciły pustkami, może dlatego posłowie rządzącej partii nie wiedzą, czym tak naprawdę zajmuje się rzecznik.

Wywrotowa działalność RPO

Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka, w której PiS ma większość, odrzuciła zwiększenie budżetu RPO po kwiecistych słowach posłanki Pawłowicz. – Rzecznik praw obywatelskich zajmuje się działalnością polityczną, antyrządową, bojkotuje reformy wymiaru sądownictwa i działania legalnie wybranych władz oraz występuje za granicą przeciwko polskiemu rządowi – mówiła.

Reklama

– Nie jest rzecznikiem praw obywatelskich, tylko rzecznikiem środowisk patologicznych obyczajowo, zdrowotnie i seksualnie – mówiła Pawłowicz i na dowód przywołała historie drukarni z Łodzi, która nie chciała wydrukować materiałów promocyjnych LGBT. Wówczas RPO uznał działalność drukarni za dyskryminacyjną ze względu na płeć.

Opozycja broni

– Niezmiennie, bez względu na to, co by pan rzecznik powiedział, to słowa pani profesor Pawłowicz są takie same, co pokazuje, że są one całkowicie pozbawione treści merytorycznej – komentował wypowiedzi Pawłowicz Arkadiusz Myrcha z PO.

– Biuro RPO oraz sama instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich jest jedną z ostatnich niezależnych od partii rządzącej instytucji, co w obecnej sytuacji rzeczywiście uzasadnia te ataki, które widzimy – mówiła Kamila Gasiuk-Pihowicz, dodając, że PiS wolałby zapewne, by nikt nie patrzył mu na ręce.

– W każdym demokratycznym państwie takie instytucje powinny być hołubione i  wspierane przez każda partię rządzącą – mówiła Gasiuk-Pihowicz.

Rzecznik bez prawa głosu

Podczas posiedzenia komisji, mimo wylania wiadra pomyj na RPO, Adam Bodnar nie mógł się odnieść do zarzutów posłanki Pawłowicz. Głos zabrał później na jednym z portali społecznościowych. “Mamy dziś dobry powód do tego, by porozmawiać o tym, co naprawdę robi Rzecznik Praw Obywatelskich” – napisał Adam Bodnar. “Bronię słabszego przed silniejszym. To jest demokratyczny standard”.


Zdjęcie główne: Adam Bodnar, Fot. Michał Józefaciuk/Senat RP, licencja Creative Commons

Reklama