Reklama

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego było jednym z najsłabszych w historii, było bezbarwne, bez energii i co ciekawe, także bez entuzjazmu jego ludzi. Wyglądało to, jakby byli bardzo zmęczeni albo myślami gdzie indziej. Rozumiem,  że ciężko jest utrzymać temperaturę cały czas we wrzeniu, bo wtedy można wykipieć, ale wygląda na to, że wręcz zostali zgaszeni – mówi w rozmowie z nami dr Mirosław Oczkoś, ekspert od marketingu politycznego. Przestrzega jednak przed optymizmem opozycji, bo to jeszcze nie oznacza, że PiS wybory przegra.

JUSTYNA KOĆ: PO startuje z kampanią europejską w Warszawie. PiS organizuje konwencję we Wrocławiu. Na obydwu przemawiają liderzy, działacze, jednak obraz tych spotkań jest diametralnie różny. Dlaczego?

DR MIROSŁAW OCZKOŚ: To prawda i po raz pierwszy od dłuższego czasu PO pokazała, że jeszcze się rusza i ma jakąś energię, poza podstawowymi procesami życiowymi ma jeszcze wolę walki. To było zdecydowanie widać. Z kolei ta minikonwencja PiS-u, a w zasadzie wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego było jednym z najsłabszych w historii, było bezbarwne, bez energii i co ciekawe, także bez entuzjazmu jego ludzi. Wyglądało to, jakby byli bardzo zmęczeni albo myślami gdzie indziej. Rozumiem, że ciężko jest utrzymać temperaturę cały czas we wrzeniu, bo wtedy można wykipieć, ale wygląda na to, że wręcz zostali zgaszeni.

Reklama

To najgorszy moment na ostudzenie emocji, bo kampania europejska wchodzi w decydującą fazę.
Tak, ale cały problem polega na tym, że gdy zastanowimy się, o czym była mowa nie tylko u prezesa PiS-u, ale też i u innych mówców, to można odnieść wrażenie, że Platforma Obywatelska szykuje się do wyborów europejskich, a PiS do wyborów do parlamentu polskiego. PO bardzo mocno próbowała utworzyć pole gry – mówi o Europie i praktycznie każda wypowiedź dotyczyła tej sfery, natomiast słowa prezesa Kaczyńskiego to wysyłanie dzieci na wakacje, 500 Plus, dobrobyt i straszenie, że na pewno tamci nam to zabiorą. Przypomina to długi finisz w sporcie, gdzie przychodzi zadyszka. To nie oznacza przegranej, ale tę

zadyszkę w PiS wyraźnie widać,

także poprzez powrót do argumentów znanych, ale niekoniecznie skutecznych. Prezes trochę postraszył swoich zwolenników, ale też i tych, którzy chcą głosować na KE, że na pewno nie będą kontynuować programów socjalnych, co jest irracjonalne, bo Platforma nic takiego nie mówi.

A wręcz przeciwnie, mówi, że da więcej, m.in. da 1000 zł podwyżki nauczycielom.
Właśnie dlatego widać, że prezes wykonał ruch w ramach lekkiej paniki i użył zwrotów, które już kiedyś stosował. One nie muszą być prawdziwe. Ogólne wrażenie po tych weekendowych wystąpieniach jest takie, że Platformie się chce, a PiS-owi się już nie chce. Merytorycznie łatwiej jest grać rządowi w to, w co już grał. Pamiętajmy, że problem polega na tym, że Jarosław Kaczyńskich nie rozumie procesów europejskich i chyba nie chce ich zrozumieć. Dla niego to jakiś dodatek, wysyła tam ludzi po pieniądze, ewentualnie, żeby podnieśli jakiś problem. To też się oczywiście zmieniło, bo kiedy PiS był w opozycji, to chciał, aby podnosić w PE różne kwestie typu Smoleńsk czy media, a jak rządzi, to chce, aby wyciszać i uspokajać, a podnoszenie spraw Polski uważa za donoszenie. Chyba wszyscy pamiętamy, jak Ziobro zrobił wysłuchanie w sprawie Radia Maryja, które miało być sekowane, bo nie ma w Polsce wolności mediów. Zresztą

PiS jest mistrzem w odwracaniu kota ogonem. Można powiedzieć, że do perfekcji doprowadził zarzucanie przeciwnikom tego, co im można zarzucić. Zresztą to bardzo stara technika, bo już Sun Zi w swojej “Sztuce wojny” mówił, żeby osaczyć przeciwnika i zarzucić mu to, co on może zarzucić tobie, aby być pierwszym.

Prawdopodobnie jest parę osób w PiS-ie, które mają pojęcie o Europie i PE, ale muszą swój światopogląd dostosować do prezesa.

Tak też są skonstruowane listy do PE?
Proszę zobaczyć, kto startuje z list PiS-u. Przykład pierwszy z brzegu – pani Szydło, czyli premier, która wycofała z KPRM flagi unijne i jest znana w Brukseli z tego, że wystąpiła przeciwko własnemu rodakowi, przegrywając zresztą 27:1. Toż to jakaś schizofrenia polityczna, bo idą do Europy, której nienawidzą, nie rozumieją i pewnie nie chcą tam być, a może nawet chcą ją destabilizować. To jednocześnie kłóci się bardzo mocno z poparciem Polaków dla UE, bo wszystkie badania pokazują, że Polacy są za Unią Europejską. Skoro badania pokazują poparcie na poziomie 70-80 proc., to muszą w tej grupie być także zwolennicy, a nawet członkowie PiS-u. Dlatego

PiS nie może powiedzieć wprost, że idą tam narobić bałaganu, a jak będzie źle, to wyjdą z Unii, a tak naprawdę idą tam tylko po kasę. PiS musi zatem zagrać na innym polu i przenieść grę na pole krajowe.

Dlatego wypowiedzi prezesa Kaczyńskiego o UE było niewiele, dużo za to o nowych programach socjalnych?
Tak i jest to jednocześnie atut tej partii, bo widać, że Polacy mocno zarezonowali na dodatkowe 500 Plus, wyprawkę, trzynastą emeryturę itp. Ale tu dobrze też skontrowała Platforma. Schetyna sprawnie próbował to ograć, zresztą kartą PiS-u. Kaczyński kiedyś dzielił Polskę na liberalna i socjalną, a Schetyna mówił o podziale na Polskę liberalną i egoistyczną. To jest chwyt, który w światowej polityce stosuje się od dawna: przejmowanie haseł przeciwników w taki sposób, aby zrobić z nich własny atut. Wiadomo, że rządzącym jest tu prościej, bo to oni trzymają budżet, ale

według wszelkich wskaźników mąka w piekarni już się kończy, trzeba będzie zatem przejść do etapu drugiego, czyli igrzysk.

Dlatego pojawili się w wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego imigranci? Mniej za to było w minionym tygodniu o obronie rodziny i seksualizacji dzieci…
Ale jeszcze będzie. To wróci przed październikowymi wyborami. Muzułmanie są wygodniejsi w przypadku Europy, bo PiS podaje tu kontekst, że dlatego nie ma u nas muzułmanów, bo rząd PiS-u ich nie wpuścił. Deprawacja dzieci na pewno się pojawi, bo nic nie przebije skrzywdzonego dziecka w przestrzeni publicznej, nawet nieistniejący muzułmanin. Na pewno stratedzy PiS-u teraz myślą intensywnie, jak to dobrze ograć i jaki komunikat powinien wyjść, ale na pewno będzie w stylu, że nie można oddać władzy Platformie, bo zdeprawuje nasze dzieci.

Na konwencji Platformy dało się słyszeć komunikat, że nie zabierzemy tego, co dał PiS, a oddamy jeszcze to, co zabrał: praworządność, demokrację itd. Dobra strategia?
Bardzo dobra i muszę powiedzieć, że nie widziałem nigdy lepszego wystąpienia Grzegorza Schetyny odkąd występuje on publicznie, a przecież dokładnie to analizuję zawodowo. To wystąpienie było świetnie napisane i bardzo dobrze wykonane. Zresztą słyszeliśmy dokładnie gotowe rozwiązana związane właśnie z dawaniem i zabieraniem, jak choćby te 1000 zł dla nauczycieli, a także przestroga, że nic PiS-owi nie da ucieczka do Brukseli. Świetne wystąpienie miał też Janusz Lewandowski. Właśnie tak należy mówić do ludzi. Polega to na tym, że “dwa plus dwa równa się cztery”, nie około czterech, nie prawie pięć, nie blisko trzy, a cztery. Takie rzeczy zapadają w pamięć i są zrozumiałe. Dlatego właśnie powiedziałem, że

PO pokazała oznaki życia i jeżeli pójdzie dalej w tym kierunku, to ma szansę na zwycięstwo, tym bardziej, że ma bardziej europejski elektorat niż PiS. Traktuje Unię w kwestiach praworządności, tolerancji, praw człowieka, a nie tylko jako bankomat, bo wyborcy PiS-u sprawiają takie wrażenie.

Faktem jest też, że ta kampania wyglądałaby inaczej, gdybyśmy nie mieli w październiku wyborów do Sejmu i Senatu. To przekleństwo tej kampanii i ewidentnie widać, że PO będzie grać na Europę, a PiS na lokalność. Sam jestem ciekaw, co jeszcze PiS wymyśli, bo w obwodzie są jeszcze źli Niemcy, którzy nie chcą nam płacić, i Żydzi w Izraelu, którzy czyhają na naszą wielkoduszność i chcą nam wykazać, że jesteśmy zbrodniarzami. Jest parę obszarów, które można stosować jako straszak.


Zdjęcie główne: Mirosław Oczkoś, Fot. Flickr/Fryta 73, licencja Creative Commons

Reklama

Comments are closed.