Reklama

To, że w tej chwili Duda prowadzi w sondażach, kiedy nie znamy jeszcze kontrkandydatów i kampania się na dobre nie zaczęła – niewiele znaczy. Po pierwsze jego prowadzenie nie jest wysokie, a po drugie Bronisław Komorowski prowadził o wiele bardziej, ale stracił prowadzenie dosłownie w ostatnich tygodniach kampanii. Karty nie zostały jeszcze rozdane i opozycja ma duże szanse, jeśli się przyłoży – mówi nam dr Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych. Rozmawiamy nie tylko o wyborach prezydenckich, ale też o przyszłym parlamencie i nominacjach sędziowskich do TK.

JUSTYNA KOĆ: Już wiemy, że będą prawybory prezydenckie w PO. Decyzja 14 grudnia, do 19 listopada można zgłaszać kandydatów. Jak pan to ocenia?

JACEK KUCHARCZYK: Obawiam się, że robienie prawyborów przy tak krótkim czasie, jaki pozostał, i braku wiarygodnych kontrkandydatów dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej to zły pomysł. Podobnie złym pomysłem jest propozycja Władysława Kosiniaka-Kamysza, aby przeprowadzić prawybory na całej opozycji. Mamy dwie tury wyborów, a pierwsza tura to de facto takie prawybory opozycji przeciwko urzędującemu prezydentowi. Prawybory to pomysł amerykański, ale tam jest tylko jedna tura wyborów i dwie partie.

Borys Budka został rekomendowany na szefa klubu przez zarząd partii. To “wejście młodych”?
To ukłon pod adresem krytyków, którzy uważają, że w PO potrzebna jest zmiana pokoleniowa. Pytanie, czy ta zmiana idzie wystarczająco daleko, żeby rozliczyć ostatnie 4 lata.

Reklama

W poniedziałek Donald Tusk ogłosił, że nie przyjedzie i nie ocali opozycji. Dla kogo to największy kłopot? Dla opozycji czy dla obecnego prezydenta?
Po pierwsze to dobra i odpowiedzialna decyzja, chociaż rozumiem głosy tych, którzy poczuli się nią rozczarowani czy nawet osieroceni. Tusk przez te lata w Radzie Europejskiej wyrósł na polityka dużego formatu, który na dodatek wie, jak radzić sobie z PiS-em – niektórzy na to liczyli i rozumiem to. Jednak dobrze, że ta sprawa jest rozstrzygnięta i że sam Tusk zdecydował się zamknąć pewien wymiar w polskiej polityce.

Tusk był niekoronowanym królem obozu anty-PiS-owskiego, jednocześnie był przeciwnikiem, którego PiS bardzo potrzebował. To pod niego mógł ustawiać i mobilizować wyborców. Brak Tuska sprawia, że strategia polaryzacyjna PiS-u, do której byliśmy przyzwyczajeni przez ostatnie lata, w dużym stopniu traci rację bytu.

Oczywiście to nie oznacza, że nie będą próbować dzielić polityków i wyborców na „naszych i obcych”, ale bez Tuska będzie to mniej wiarygodne dla społeczeństwa.

Czyli opozycji sprawę ułatwił, prezydentowi Dudzie i PiS-owi utrudnił?
Tak, bo gdyby Tusk startował, to cała kampania prezydenta byłaby oparta na haśle “wraca stare, brońcie tego, co my zrobiliśmy”.

Mam jednak nadzieję, że przez cały czas kampanii Tusk będzie w odpowiedni sposób wspierał kandydata lub kandydatkę Koalicji Obywatelskiej. Na pewno łatwiej mu będzie występować w roli mentora czy patrona opozycji, niż walczącego o urząd antagonisty obecnego prezydenta.

Kto zostanie kandydatem PO? Małgorzata Kidawa-Błońska?
Wygląda na to, że

Małgorzata Kidawa-Błońska pozostaje jedyną na placu boju, mimo spekulacji, że w KO znalazłoby się jeszcze kilka osób mogących zawalczyć o prezydenturę.

Myślę jednak, że powinni przekierować gdzie indziej swoje ambicje, a PO powinna szybko zjednoczyć się wokół Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i dać jej szansę na dobre przygotowanie się do kampanii. Na razie zbyt dużo energii idzie w sprawy wewnątrzpartyjne. Przeciąganie tej decyzji będzie bardzo niebezpieczne.

Po długim weekendzie zbierze się nowy Sejm, który otworzy marszałek senior Antoni Macierewicz. Jak pan to skomentuje?
To jest wstyd dla polskiego parlamentaryzmu, że taką osobę Kaczyński nominuje do roli marszałka seniora Sejmu. To przecież człowiek, którego cała kariera polityczna wiąże się z wieloma znakami zapytania. Dotyczy to także okresu jego działalności w demokratycznej opozycji, o czym wiemy z książki Tomasza Piątka. Mam wrażenie, że to taki sygnał dla opozycji, że „Wersal się skończył” (chociaż tego Wersalu nie było już w poprzedniej kadencji). Sądzę, że należy to rozumieć tak, że w tej kadencji kurs zostanie jeszcze zaostrzony, a polaryzacja polityczna, na której PiS jedzie od co najmniej 2010 roku, czyli od Smoleńska, teraz jeszcze się zaostrzy. Na to samo wskazuje ruch z nominacjami do TK pana Piotrowicza i pani Pawłowicz. Jeszcze się nie uformował nowy parlament i rząd, a już PiS pokazuje, jak będzie rządził Polską i traktował opozycję. Ich „wezwania do dialogu” w kwestii Senatu można włożyć między bajki.

Rozumiem, że w Senacie, gdzie PiS nie ma większości, ma być dialog, ale już w Sejmie będzie dyktat i upokarzanie posłów opozycji. Już za samo to żałosne przedstawienie, jakim była komisja smoleńska, Macierewicz nie powinien się znaleźć na liście wyborczej, nie mówiąc o tak zaszczytnej funkcji jak marszałek RP.

Posłowie opozycji zaapelowali do prezydenta, aby zmienił swoją decyzję. Pana zdaniem to jest możliwe?
Nie potrafię nawet pomyśleć, jak Kaczyński sobie wyobraża kampanię Dudy rozpoczętą w taki sposób – mam na myśli nominacje do TK i na marszałka seniora, które stawiają prezydenta w bardzo kłopotliwej sytuacji. Ten list opozycji to bardzo dobry ruch. Niezależnie od tego, co zrobi prezydent (a podejrzewam, że nic nie zrobi), to ten list podkreśla, że prezydent ponosi współodpowiedzialność za to, co się stanie. W tym liście też wykłada się bardzo dobitnie i szczerze wszystkie powody, dla których Macierewicz nie powinien być marszałkiem seniorem. To ma szanse dotrzeć do opinii publicznej.

Co nas czeka przez najbliższe pół roku do wyborów prezydenckich i jaka to będzie kadencja Sejmu? Dotrwa do końca?
Polska polityka jest tak dynamiczna i nieprzewidywalna, że jedyne, co nam pozostaje, to w zasadzie gdybanie. Skoro PiS wygrywa teraz, to większość gdyba, że wygra i później. Skoro Duda wygrywa w sondażach, to pewnie wygra wybory itd. Tak myślą nawet ci, którzy nie chcą, aby Andrzej Duda wygrał. Ja uważam, że

jeżeli opozycja tym razem się zepnie, to wybory prezydenckie może wygrać.

Warunkiem jest szybka decyzja teraz i poważne przystąpienie do kampanii wyborczej, stworzenie autentycznego, a nie fasadowego sztabu wyborczego, który będzie dysponował niezbędnymi środkami i podejmował decyzje.

To, że w tej chwili Duda prowadzi w sondażach, kiedy nie znamy jeszcze kontrkandydatów i kampania się na dobre nie zaczęła – niewiele znaczy. Po pierwsze jego prowadzenie nie jest wysokie, a po drugie Bronisław Komorowski prowadził o wiele bardziej, ale stracił prowadzenie dosłownie w ostatnich tygodniach kampanii. Karty nie zostały jeszcze rozdane i opozycja ma duże szanse, jeśli się przyłoży.


Zdjęcie główne: Jacek Kucharczyk, Fot. Instytut Spraw Publicznych

Reklama