Reklama

Atak na pierwszą prezes Sądu Najwyższego ma jeszcze jeden wymiar, o którym się nie słyszy. Art. 199 pkt 2 Konstytucji RP mówi, że przewodniczącym Trybunału Stanu jest właśnie pierwszy prezes SN. Tymczasem obecna prezes nie gwarantuje wykonania największego marzenia, celu życia i niespełnionej tęsknoty Naczelnika, czyli skazania Tuska. Obojętnie za co, ale żeby był skazany.

Z Amber Gold nic już się nie da wycisnąć, najwierniejsze psy gończe pisowskiego dziennikarstwa niezależnego już dawno przewąchały sprawę i orzekły, że na Tuska nic tam nie ma. Komisja Amber Gold liczy co najwyżej na to, że podczas przesłuchania Tusk zawaha się przez dwie sekundy przed udzieleniem odpowiedzi i bohaterskie “Wiadomości” będą to pokazywały jako niepodważalny dowód, że coś ukrywa. Albo na pytanie dotyczące najmniejszego szczegółu sprzed lat odpowie: “nie pamiętam”, a wówczas TVP Info, ogarnięte słusznym oburzeniem, będzie grzmiało, że Tusk zasłania się niepamięcią. Również nieszczęsny Antoni, pomimo zużycia ostatniej paróweczki, wciąż nie odkrył ostatecznego dowodu na prawdę, którą wszyscy patrioci znają i kochają.

Na stanowisku przewodniczącego SN jest zatem potrzebny ktoś rozumiejący konieczność polityczną, niewierzący w przesądy, że do skazania człowieka potrzebne są jakieś dowody, i wreszcie niezadający zbędnych pytań.

Sędzię Gersdorf trzeba koniecznie odwołać.


Zdjęcie główne: Prof. Małgorzata Gersdorf, Fot. Katarzyna Czerwińska/Kancelaria Senatu, licencja Creative Commons

Reklama

Zapisz

Reklama

Comments are closed.