Reklama

Serial o masowo stosowanym w rosyjskim sporcie dopingu trwa już od kilku lat. Ostatnio miała miejsce kolejna jego odsłona. WADA otrzymała rekomendację, by ukarać Rosję aż czteroletnim zakazem startu we wszystkich imprezach rangi światowej. W grę wchodzą igrzyska olimpijskie oraz piłkarski i siatkarski mundial. Ostateczna decyzja zapadnie 9 grudnia.

Smak występów nie pod swoją flagą znają już rosyjscy lekkoatleci i zimowi olimpijczycy. Karą za aferę dopingową było wykluczenie Rosji z igrzysk w Pjongczang. “Olimpijscy sportowcy z Rosji” zdobyli dwa złote medale – Alina Zagitowa w łyżwiarstwie figurowym i drużyna hokeistów – ale na podium nie usłyszeli dźwięków rosyjskiego hymnu. Te triumfy nie zostały także zapisane w olimpijskich księgach jako rosyjskie zdobycze. Podobna sytuacja ma miejsce na lekkoatletycznych mistrzostwach. Marija Łasickiene, wybitna skoczkini wzwyż, od 2017 roku zdążyła zdobyć cztery tytuły mistrzyni świata, w tym dwa na hali, oraz mistrzostwo Europy. Wszystko w “barwach” Autoryzowanych Lekkoatletów Neutralnych.

Opinia, jaką wydała w tym tygodniu komisja CRC (Światowy Kodeks Antydopingowy), sugeruje, by rozszerzyć zakazy na wszystkie dyscypliny i wszystkie imprezy rangi światowej. To oznaczałoby, że Rosja nie zagrałaby na piłkarskim mundialu w 2022 roku. A przynajmniej nie pojawiłaby się tam pod swoją flagą, choć taki przypadek trudno sobie w futbolu wyobrazić. Co więcej, Rosjanom zostałyby odebrane mistrzostwa świata w siatkówce.

PRZygotowana przez CRC Rekomendacja dla WADA pokazuje, że wobec dopingowiczów ze Wschodu kończy się cierpliwość.

I tak wyciągnięto do Rosji pomocną dłoń – tamtejsza agencję antydopingową, RUSADA, przywrócono warunkowo na listę zgodnych z kodeksem. W zamian strona rosyjska miała dostarczyć wszystkie dane ze swoich archiwów, które dotyczyły walki z dopingiem. Ta jednak pokpiła sprawę. Dokumentację przesłała z opóźnieniem, co więcej była ona wybrakowana i – zdaniem komisji – częściowo nieautentyczna.

To przelało czarę goryczy. W swojej rekomendacji dla WADA komisja zaproponowała listę surowych sankcji, które obowiązywać miałyby przez cztery lata. Grzywna w minimalnej wysokości 100 tysięcy dolarów rocznie wydaje się błahostką przy groźbie aż czteroletniego wykluczenia z ważnych imprez sportowych. Na igrzyskach i mistrzostwach startować mogliby tylko zawodnicy dokładnie zbadani pod kątem stosowania dopingu, ale oczywiście nie pod narodową flagą. Co więcej, Rosja dostałaby zakaz organizacji zawodów, a te imprezy, które już są jej przyznane, powinno się – o ile to możliwe – przenieść do innego kraju.

Reklama

To oczywiście na razie tylko rekomendacja. Ostateczną decyzję odnośnie kar WADA podejmie na zjeździe komitetu wykonawczego 9 grudnia.

Jeżeli propozycja CRC zostanie przyjęta, rosyjski sport czekają trudne lata. Wiele pytań pojawia się w kontekście EURO 2020, którego część zostanie rozegrana w Sankt Petersburgu. Ta impreza zostanie przeniesiona – EURO zostanie uznane za imprezę lokalną, której nie obowiązuje decyzja WADA. Temat statusu prowadzonej przez Stanisława Czerczesowa drużyny powróci jednak już w kontekście mundialu 2022. Na ten sam rok zaplanowane są w Rosji mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn. FIVB będzie musiało zdecydować – albo przeniesie imprezę do innego kraju, albo będziemy świadkami groteskowego turnieju, w którym gospodarz występuje jako dziwny twór, albo w ogóle nie wystawia swojej reprezentacji.

Rosja będzie mogła odwołać się od decyzji WADA do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie, trudno sobie jednak wyobrazić, że przy takiej skali afery dopingowej to jej zostaje przyznana racja. Rosyjski sport czeka kara, to pewne. Pozostaje pytanie o jej surowość. Ale wydaje się, że miejsca na pobłażanie w tym przypadku już nie ma.


Zdjęcie główne: Strzykawki, Fot. Nathan Forget, licencja Creative Commons

Reklama