Reklama

Kilka dni temu na konwencji PiS mówiono, że Polska nigdy nie była jeszcze taka wolna i taka demokratyczna, to są te same słowa i frazy, których używali komuniści. Też chwalili, usprawiedliwiali, wmawiali, a rzeczywistość była inna. Teraz PiS robi to samo i nie rozumiem, dlaczego ludzie w to wierzą, na szczęście nie wszyscy – mówi nam Chris Niedenthal, wybitny fotograf, jeden z najbardziej cenionych w Europie polskich fotoreporterów. – Przyjechałem do Polski jako młody człowiek w latach 70. i zacząłem fotografować to, co się wówczas działo, jak to wyglądało. Później kontynuowałem fotografowanie w klatach 80. i 90. Teraz poczułem również obowiązek dokumentowania tego, co się dzieje – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Skąd pomysł na dokumentowanie protestów w obronie sądów, praworządności i demokracji w Polsce?

CHRIS NIEDENTHAL: Te fotografie (pokazywane na wystawie w Parlamencie Europejskim, o której pisaliśmy – red.) robiliśmy razem z Wojtkiem Kryńskim, odkąd PiS zaczął rządzić i robić to, co robi. Przez ostatnie 30 lat każdy z nas poszedł w innym kierunku, ale połączyło nas to, że zawsze pojawialiśmy się na demonstracjach, bo i on, i ja czujemy się odpowiedzialni za to, co złego dzieje się teraz w Polsce – oczywiście nie odpowiedzialni za to, co złe, ale żeby to właśnie dokumentować.

Reklama

Wolałbym już nie musieć tego robić, ale gdy widzę, co dzieje się w moim kraju, i to, jak ludzie sprzeciwiają się niszczeniu tego, o co tyle czasu walczyli, muszę to dokumentować.

Pomysł na sama wystawę w PE był Wojtka, który uważał, że warto te zdjęcia pokazać, coś zrobić. W organizacji wystawy pomogła Róża Thun. Zresztą na początku nie wierzyłem, że to może się udać.

Czyli zdjęcia i wystawa to forma sprzeciwu przeciwko temu, co dzieje się w Polsce?
Myślę, że wpływ na to miało poczucie obowiązku. Przyjechałem do Polski jako młody człowiek w latach 70. i zacząłem fotografować to, co się wówczas działo, jak to wyglądało. Później kontynuowałem fotografowanie w klatach 80. i 90. Teraz poczułem również obowiązek dokumentowania tego, co się dzieje. Po prostu musiałem wyjść z protestującymi na ulice i fotografować. Nie spodziewałem się, że jeszcze będę musiał robić takie zdjęcia w Polsce. Robiliśmy je dla siebie, nikt nam za to nie płacił, miały być do prywatnego archiwum. Zresztą

myślę tak samo jak protestujący na ulicach; to, co robi PiS, jest złe i szkodliwe dla Polski, wielka szkoda, że tak się dzieje.

Gdy patrzy pan na to, co dzieje się w Polsce, to wspomnienia z PRL powracają?
Oczywiście, bo system, który wprowadza PiS, jest bardzo podobny do tamtego. Oczywiście w innych warunkach ekonomiczno-socjalnych i politycznych, ale system jest podobny. To jest wypisz, wymaluj ta sama formuła. Nawet to, że kilka dni temu na konwencji PiS mówiono, że Polska nigdy nie była jeszcze taka wolna i taka demokratyczna, to są te same słowa i frazy, których używali komuniści. Też chwalili, usprawiedliwiali, wmawiali, a rzeczywistość była inna. Teraz PiS robi to samo i nie rozumiem, dlaczego ludzie w to wierzą, na szczęście nie wszyscy. Tylko dlaczego PiS tak niszczy Polskę, tego nie rozumiem. Niszczy instytucje, które z tak wielkim trudem zbudowano; dlaczego neguje wszystko to, co zostało tak dzielnie i z trudem wywalczone w 89 roku. Ja

doskonale pamiętam, jak to wtedy wyglądało i nie mogę zrozumieć, dlaczego ten cały trud, który poszedł w to, żeby Polska była wolna, a co za tym poszło, także inne kraje socjalistyczne. Dlaczego to niszczyć, w czyim interesie to jest robione, bo na pewno nie naszym.

PiS mówi, że trzeba dekomunizować, że państwo nie działało, dlatego wprowadza “reformy”.
Ja nie mówię, że wszystko jest perfekt w Polsce, ale wszystko było na dobrej drodze. Zmienialiśmy się i to bardzo, i na pewno na lepsze. Najsmutniejsze jest chyba to, że cała nasza wiarygodność w Europie i na świecie została unicestwiona. Dojście PiS do władzy skasowało tę wiarygodność, którą przez tyle lat mozolnie budowaliśmy. Jeszcze parę lat temu byliśmy znaczącym krajem, którego się słucha. Dziś nic nie znaczymy.

Dla mnie, który fotografował to wszystko – oczywiście nie będę ukrywał, że patrzę na to emocjonalnie i wizualnie – w głowie się nie mieści, że ktoś chce zdemolować i zdemontować Polskę.

Te zdjęcia z protestów niosą też pewną nadzieję, dużo mówiono o tym podczas otwarcia wystawy, też pan tak uważa?
Na tych zdjęciach widać, że ludzie, którzy tam przychodzili, to młodzi, inteligentni, świadomi, fajni ludzie. Są gotowi wyjść na ulice, bo interesuje ich los kraju. Widać, że nawzajem podtrzymują się na duchu, starają się coś zrobić. Widać to tym wyraźniej w zestawieniu z miesięcznicami PiS-owskimi. Gdy ci ludzie szli Krakowskim Przedmieściem, widać było frustrację, zacietrzewienie, zupełnie inna energia niż na protestach. Nawet gdy wychodzą z Kościoła, który też gra ohydną rolę w tym wszystkim.

Robił pan też zdjęcia na miesięcznicy?
Zaledwie kilka, bo nigdy nie zostałem dopuszczony.

Czy Unia może pomóc Polsce przez to przejść? Powinna mocniej działać?
Moim zdaniem, skoro jesteśmy częścią Europy, to Unia może na coś wpłynąć, miejmy nadzieję.

Ci z rządu i z PiS uważają, że my także teraz w PE robimy złą robotę, że donosimy na Polskę, tylko zapominają, że to przez nich to robimy, to oni zmuszają nas do takich działań.

Zresztą Europa widzi, co się dzieje, politycy w PE, w Komisji doskonale wiedzą, co robi PiS, my jako ci, którzy się sprzeciwiają, mówią co uważają i co myślą; to wielki smutek i troska o los Polski.

Gdyby teraz miał pan zrobić jedno zdjęcie, symbol Polski, to co to by było?
Jest jedno zdjęcie, którego nie ma na wystawie w PE. Zrobiłem je przed Sejmem, było to już późną nocą, gdy dowiedzieliśmy się, że przez parlament przeszła nowelizacja o Sądzie Najwyższym. To był ten moment, kiedy wiadomo było, że to, o co walczyli manifestujący przed parlamentem czy na ulicach innych miast, przepadło. Wówczas zrobiłem zdjęcie, na którym widać ludzi trzymających kartony z literami układającymi się w napis Wolne Sądy. Stał tam też postawny mężczyzna, którego obejmowała dziewczyna. Widać na zdjęciu, że jest późna noc, ten chłopak na twarzy ma ogromny smutek, obejmująca go dziewczyna kładzie twarz na jego piersi, widać rozpacz na jej twarzy. Są tam ogromne emocje,i dla mnie to zdjęcie jest symbolem.

A gdyby miał pan zrobić zdjęcie Jarosławowi Kaczyńskiemu, to jak by pan go widział?
Nie chciałbym go fotografować i nigdy go nie fotografowałem. Lecha Kaczyńskiego może raz, w 89roku, jako nieznanego prawnika.


Zdjęcie główne: Chris Niedenthal, Fot. Marta Bogdanowicz

Reklama