Reklama

Od rana przedstawiciele rządu i Prawa i Sprawiedliwości co chwila wypowiadają się w sprawie głośnego powrotu delegacji rządowej z Londynu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nawzajem sobie nie zaprzeczali.

Sprawę “tupolewizmu” i niebezpieczeństwa, na które ktoś naraził rządową delegację, opisał w poniedziałek “Dziennik Gazeta Prawna”. Pisaliśmy o tym w wiadomo.co wczoraj, podając w wątpliwość sens wypowiedzi i znajomość tematu szefowej KPRM Beaty Kempy, która mówiła o “cywilnej” instrukcji HEAD, która jest niejawna i która nie została złamana. Eksperci lotnictwa sceptycznie podchodzili do słów Kempy, mówiąc, że instrukcja jest jawna i jedna. Zresztą sami znaleźliśmy ją w kilkadziesiąt sekund w Internecie.

Nie ma innej, cywilnej, tajnej instrukcji HEAD – potwierdził Czesław Mroczek, były wiceszef MON. Podobnie dr Maciej Lasek, były szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i członek komisji Jerzego Millera. – Nigdy nie słyszałem o czymś takim, jak cywilna instrukcja HEAD. Jest tylko jedna taka instrukcja: wojskowa – mówi.

Reklama

Dziś rano obecny wiceszef MON Bartosz Kownacki w Radiu ZET mówił o istnieniu tylko jednej instrukcji HEAD, a słowa koleżanki z rządu tłumaczył tak: – Po prostu mówi językiem potocznym. Proszę nie oczekiwać od osób, które nie mają nic wspólnego z wojskiem, żeby potrafiły rozróżnić pewne rzeczy; cywilna, czyli dotyczy cywili, najważniejszych osób w państwie, bo są jeszcze przepisy wojskowe i pewnie to pani minister miała na myśli.

Nowoczesna zapowiada, że złoży zawiadomienie do prokuratury ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych przez szefową KPRM Beatę Kempę przy organizacji lotu delegacji rządowej do Londynu.

Tymczasem kilka godzin później: – Jest taka instrukcja, ona stanowi załącznik do umowy zawartej pomiędzy inspektoratem uzbrojenia a przewoźnikiem. W 2013 roku taką umowę zawarto i to jest bezdyskusyjne – wystrzelił rzecznik rządu Rafał Bochenek w programie na stronie internetowej “Rzeczpospolitej”. – To poprzedni rząd ją utajnił – dodał.

No to sprawdzamy u źródła. Były wiceminister obrony Czesław Mroczek tłumaczy:

– Oczywiście, że jest umowa z  przewoźnikiem. Jak inaczej loty rządowe miałyby się odbywać? Być może jakaś jej część jest niejawna. Niemniej niezależnie od tego, co w tej umowie jest napisane, jest w niej odwołanie do instrukcji HEAD. Być może są dodatkowe ustalenia, natomiast co do meritum nadrzędnym dokumentem jest instrukcja HEAD, która koordynuje zasady przewozu najważniejszych osób w państwie. Należy też pamiętać, że samoloty LOT-owskie, nawet wynajęte na podstawie specjalnej niejawnej umowy z MON, podlegają także zwykłym regulacjom ruchu cywilnego – czyli zabierają tyle osób, ile mają miejsc.

Jest też drugi dokument. Porozumienie między kancelariami Sejmu, Senatu, KPRM, MON, BOR-u i urzędu lotnictwa cywilnego, dotyczy mniej więcej tego samego co instrukcja HEAD. Oczywiście też jest jawna.

Jak to możliwe, że wiceminister Kownacki o tym nie wie? Minister Kempa, nawet jeżeli o tym wie, to nie potrafi jasno sprecyzować, o czym mówi, i dopiero rzecznik rządu po kilku godzinach mówi o tajnej umowie zawartej z przewoźnikiem.

– Najważniejsi urzędnicy państwowi nie znają polskich procedur, nie znają polskiego prawa, nie ma w nich chęci, aby wyciągnąć wnioski z tego, co stało się w Londynie – dodał poseł PO Marcin Kierwiński. W jego ocenie sprawę powrotu rządowej delegacji z Londynu powinna zbadać Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. – Ten, kto przygotowuje lot, sprowadził poważne niebezpieczeństwo na najważniejsze osoby w państwie – podkreślił.

Czesław Mroczek dodaje: – Teraz czekamy na wyjaśnienia rządu, nie wykluczmy, że  złożymy wniosek, aby tą sprawą zajęła się sejmowa komisja obrony lub komisja administracji i spraw wewnętrznych, a także prokuratura.


Zdjęcie główne: rzecznik rządu Rafał Bochenek, autor P. Tracz /KPRM, źródło flickr.com

Reklama