Reklama

Działanie prezesa NBP należy odczytywać jako próbę wprowadzenia cenzury i zamiatania afery KNF pod dywan – mówi poseł PO Arkadiusz Myrcha. Chodzi o złożone przez NBP wnioski, które mają na celu wyeliminowanie z obiegu artykułów medialnych opisujących aferę KNF. Według polityków opozycji to naruszenie art. 44 Prawa prasowego, mówiącego o “tłumieniu dozwolonej krytyki”. Dlatego złożyli w tej sprawie z zawiadomienie do prokuratury.

Wnioski Prezesa NBP

Narodowy Bank Polski wystąpił do sądu z wnioskiem o tzw. zabezpieczenie wobec redakcji za artykuły o KNF. Poinformowała o tym Polska Agencja Prasowa.

Wnioski dotyczą dziewięciu artykułów, w których przewija się w kontekście tej afery nazwa NBP i nazwisko jej prezesa Adama Glapińskiego, od lat związanego z PiS. Narodowy Bank Polski uważa, że naruszają one dobra osobiste NBP poprzez powiązanie prezesa NBP z aferą KNF.

Pozytywna decyzja sądu może w praktyce oznaczać nie tylko konieczność wycofania publikacji w Internecie, ale także tych papierowych. A to przecież jest nierealne.

Reklama

Sąd Okręgowy w Warszawie ma rozpoznać wnioski NBP na posiedzeniu niejawnym, najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu.

“Próba wprowadzenia cenzury”

– To jest afera, która dotyczy korupcji na najwyższych szczytach władzy, która sięga zarówno KNF-u, jak i najważniejszych osób z PiS. Wszyscy widzimy, jak nieporadnie w tym zakresie działają organy ścigania, jak nie radzi sobie z tym prokuratura i służby podległe ministrowi Mariuszowi Kamińskiemu. Jedyną możliwością wyjaśniania tej afery są informacje medialne, gdyż PiS nie wyraża jakiejkolwiek woli na powołanie komisji śledczej w tej kadencji Sejmu – mówił na konferencji prasowej Arkadiusz Myrcha z PO.

Według polityka opozycji złożenie takich wniosków przez Prezesa NBP “należy odczytywać wyraźnie”. – To jest próba wprowadzenia cenzury i zamiatania tej sprawy pod dywan. Składanie wniosków o zabezpieczenie, w momencie kiedy PiS przejęło sądy i kontrolę nad nimi, może wprost dawać sygnał, że będą je wykorzystywali do tego, żeby afery PiS-u nie ujrzały światła dziennego – tłumaczy.

Dlatego PO też zdecydowała się na działanie. – Składamy zawiadomienie do prokuratury o wszczęcie postępowania, czy prezes Glapiński nie wykorzystuje swojego urzędu po to, żeby wprowadzać w Polsce cenzurę i ograniczyć media w zakresie dozwolonej krytyki – zapowiedział poseł Myrcha. On nie ma wątpliwości, że to, co robi prezes Glapiński, wyczerpuje znamiona opisane w art. 44 Prawa prasowego, czyli tłumienie dozwolonej krytyki.


Zdjęcie główne: Adam Glapiński, Fot. Wikimedia Commons/Piotr Malecki/Narodowy Bank Polski, licencja Creative Commons

Reklama