Reklama

Trwa energetyczny chaos. Jeszcze w środę premier Mateusz Morawiecki obiecywał z mównicy, że podwyżek energii nie będzie, a minister energii Krzysztof Tchórzewski zapowiadał, że spółki wycofają wnioski taryfowe z Urzędu Regulacji Energetyki. W czwartek okazało się, że nie jest to pewne. – Chaos, jaki PiS wprowadził w energetyce, jest tak wielki, że już nawet sam PiS nie bardzo wie, co się dzieje – mówią posłowie opozycji i składają projekt obniżenia akcyzy na energię. – To rozwiązanie przyniesie ulgę w rachunkach, jakie Polacy mieliby płacić – tłumaczy Izabela Leszczyna z PO.

Energetyczny chaos

– Chaos, jaki PiS wprowadził w energetyce, jest tak wielki, że już nawet sam PiS nie bardzo wie, co się dzieje. Świadczą o tym wczorajsze sowa premiera Morawieckiego, który z mównicy sejmowej twierdził, że podwyżek nie będzie. Dzisiaj minister Tchórzewski z tej samej mównicy sejmowej mówi, że podwyżek nie będzie, ale tylko w roku wyborczym. Jednocześnie inżynieria finansowa, jaką przedstawia, zasługiwać by mogła na nagrodę anty-Nobla – mówi Izabela Leszczyna, posłanka Platformy Obywatelskiej, i dodaje: – Zapewne można by to wszystko obśmiać, gdyby nie to, że za wszystko zapłacą Polacy w wyższych rachunkach za prąd.

Krótka historia podwyżek energii

Informacje o czekających nas podwyżkach pojawiły się latem i oczywiście nie wzbudziły entuzjazmu w elektoracie. Minister Krzysztof Tchórzewski długo tłumaczył, że podwyżki są niezbędne, ale gospodarstwa domowe nie odczują tego, bo rząd przygotuje system rekompensat. Na początku tygodnia minister energii poinformował, że spółki energetyczne w ramach poczynionych oszczędności wyasygnowały ok. 1 mld zł, a te środki zostaną przeznaczone na rekompensaty za ceny prądu.

Zrozumiałe wydają się wątpliwości: po co zatem spółki złożyły wnioski taryfowe do Urzędu Regulacji Energetyki, skoro udało im się zaoszczędzić mld zł?

Reklama

Jeszcze większe zamieszanie

Jeszcze w środę minister energii zapowiadał, że spółki wycofają wnioski taryfowe do Urzędu Regulacji Energetyki, a premier Mateusz Morawiecki przy aplauzie posłów koalicji rządzącej, podczas wystąpienia nad wotum zaufania obiecał, że podwyżek nie będzie. Ale to było w środę.

W czwartek okazało się, że wycofanie wniosków przez spółki wcale nie jest takie pewne. – Rozwiązania końcowe zostaną przedstawione po decyzji prezesa URE – stwierdził w Sejmie Krzysztof Tchórzewski. – Mamy kilka wariantów rozwiązań i na pewno każdy z nich zakłada, że roczna opłata za energię elektryczną w gospodarstwach domowych nie wzrośnie w 2019 roku w stosunku do 2018 roku. To jest z pełną odpowiedzialnością deklaracja, którą składam – dodał minister.

Kiepski żart czy Monty Python?

– Minister mówi, że ma kilka wariantów, ale w gruncie rzeczy żadnego sensownego i ekonomicznie racjonalnego nie przedstawił – mówi Izabela Leszczyna.

Zdaniem posłów opozycji wzrost cen energii elektrycznej plus system rekompensat dla odbiorców z pieniędzy, które zaoszczędziły spółki energetyczne, to kwadratura koła.

– Jeżeli minister uważa, że spółki energetyczne dorzucą, żeby Polacy mogli rachunki wyrównać i nie odczuli bezpośrednio w swoim portfelu, to się myli, bo ciągle mówimy o tych samych pieniądzach. Nie przybywa pieniędzy tylko dlatego, że przesypuje się je z jednego worka do drugiego – tłumaczy Izabela Leszczyna.

PO: Mamy proste rozwiązanie

Zdaniem posłów Platformy najlepszym rozwiązaniem będzie obniżenie stawki akcyzy na energię elektryczną do 4,50 zł dla gospodarstwa domowego i do 2,25 zł dla przedsiębiorców. – PO złożyła projekt ustawy, który przyniesie ulgę w rachunkach, jakie Polacy mieliby płacić – tłumaczyła Izabela Leszczyna.

Wysokość akcyzy w projekcie PO jest konsekwencją wymagań unijnych, które określają wysokość stawki dla odbiorcy niebiznesowego do 1 euro i biznesowego do o,5 euro.

Jak tłumaczył poseł PO Zdzisław Gawlik, to rozwiązanie przyniesie szereg korzyści. – Nie będzie potrzeby ponoszenia zbędnych  kosztów administracyjnych związanych z  biurokratyzowaniem systemu rekompensowania wzrostu cen energii elektrycznej – tłumaczy.

Pozwoli także zachować konkurencyjność polskiej gospodarki. Propozycja PO przyniesie też korzyści jednostkom samorządu terytorialnego, czyli de facto mieszkańcom gmin, powiatów czy województw.

Propozycja dobra dla budżetu

Zdzisław Gawlik przekonywał też, że propozycja PO jest korzystniejsza dla budżetu państwa. – Dziś ta stawka podatku akcyzowego wynosi 2o zł dla odbiorców domowych i 3 zł dla górnictwa i koksownictwa. Widać, że ta ulga jest korzystna i zaowocuje mniejszymi przychodami do budżetu w wysokości 2 mld zł, które mogą być pokryte ze sprzedaży praw do emisji – dodaje Gawlik.


Zdjęcie główne: Zdzisław Gawlik, Izabela Leszczyna, Fot. ARWC

Reklama